2018-05-21

Marta Bijan: Zaciera się granica między sztuką a pornografią

0

Wokalistka o kondycji show biznesu i nowym singlu „Lot na Marsa”. W rozmowie z POLSATMUSIC.PL, Marta Bijan ujawniła, jak przebiegała praca nad kawałkiem, który zwiastuje płytę Melancholia. Premiera albumu już niebawem! Artystka opowiedziała także o tym, co zainspirowało ją do stworzenia kosmicznegoo i odlotowego klipu. Czego jeszcze możemy się spodziewać po debiucie?

- Powiedziałaś, że singiel „Lot na Marsa” powstał w pierwszym przypływie natchnienia po kryzysie twórczym. Czym była spowodowana ta przerwa, niechęć do tworzenia? Jak ją przezwyciężyłaś?
- Przerwa od tworzenia była spowodowana tyloma czynnikami, że gdybym miała zacząć je wymieniać, powstałaby cała książka psychologiczna. Na szczęście udało mi się dojść do tego, co mnie blokuje, co nie pozwala mi walczyć o siebie. Odcięłam się od tego i teraz wszystko wraca do normy.

- Piosenka opowiada o kompletnej bezradności i świadomości, że nie da się już nic zrobić. Jak Ty radzisz sobie ze słabszymi momentami w życiu? Co sprawia, że ponownie zaczynasz wierzyć?
- Takich momentów od zawsze było w moim życiu dość dużo, ale dopiero od niedawna czuję, że w końcu zaczynam sobie z nimi radzić. Moim motto jest od jakiegoś czasu filmowy dialog pochodzący z ,,Mrocznych cieni” Tima Burtona, kiedy patrząc na pożar własnego domu rodzinnego, syn pyta matki ,,Co teraz zrobimy?”, a ona odpowiada mu ze stoickim spokojem ,,To, co zawsze. Przetrwamy”. Jakbym słyszała siebie i swoją mamę!

- Tekst napisałaś obserwując to co działo się na świecie, zwłaszcza na polu muzycznym. Jakie wyciągnęłaś wnioski z tych obserwacji?
- Niestety dość jednoznaczne. Dziś każdy może zostać idolem ludzi, wzorem do naśladowania milionów osób. Nie trzeba mieć talentu, nie trzeba mieć nic odkrywczego ani ciekawego do powiedzenia. Zaciera się nawet granica między sztuką a pornografią, co jest dla mnie nie do pojęcia. Przykro mi patrzeć jak niektórzy cenieni artyści zniżają się do pewnego poziomu, bo dzięki temu mogą zarobić na chleb. Paradoksalnie, żyjemy w świecie, gdzie żeby żyć z muzyki, trzeba z niej zrezygnować.

- Do singla „Lot na Marsa” powstał także klip. Jesteś współautorką scenariusza, a jak przebiegała praca nad teledyskiem?
- Wymyśliliśmy z chłopakiem scenariusz niemal od razu po powstaniu ,,Lotu”. Wtedy Pascal Pawliszewski zgodził się go zrealizować, dodał od siebie kilka elementów, które skleiły całość w ciekawą, fabularną historię. Doszliśmy do porozumienia, a praca na planie była czystą przyjemnością, dawno nie pracowałam z tak zgraną ekipą. Jedyną trudność sprawiało mi przemieszczanie się w ciężkim stroju astronauty po Warszawie i powstrzymywanie się od śmiechu na reakcje przechodniów.

 

#LotNaMarsa już 9 maja! To za dwa dni! 🚀🎬 Kto czeka?

Post udostępniony przez m a r t a b i j a n 🎤🎶 (@marta_bijan) Maj 7, 2018 o 12:09 PDT

- Premiera Twojej płyty odbędzie się po wakacjach. Czego możemy spodziewać się po Melancholii? Czy możesz ujawnić szczegóły krążka, np. z kim współpracowałaś?
- Jeśli chodzi o klimat, jakiego można się spodziewać, wystarczy spojrzeć na tytuł. Zawsze byłam melancholijna w tworzeniu - nieważne, czy muzyki, czy zdjęć, czy wierszy, czy jakichkolwiek innych tekstów. Ci ludzie, którzy taką mnie polubili, taką zaakceptowali, nie powinni być w ogóle zaskoczeni charakterem płyty. Jeśli ktoś ma nadzieję, że może jednak dla urozmaicenia, znajdzie na niej hit na lato 2019, rozczaruje się. To nie jest krążek produkowany przez jedną osobę, bo każdy mój singiel produkował inny producent, natomiast reszta utworów jest już stworzona aranżacyjnie przez pana Zbyszka Lemańskiego - to człowiek, którego znam od dziecka, u niego poznałam studio nagrań, nagrałam dwie płyty z zespołem szkolnym i u niego stworzyłam wszystkie pierwsze piosenki, które wylądowały w sieci. Mimo że po podpisaniu kontraktu z wytwórnią miałam możliwość współpracy z wieloma producentami, bardzo dobrymi, to właśnie z panem Zbyszkiem pracowało mi się zawsze najlepiej. Mam wrażenie, że rozumiemy się bez słów, a o to chodzi w pracy nad muzyką.

Rozmawiała Julia Borowczyk

Komentarze
© Polsat Music 2017